Wynajem samochodu w Maroko – poradnik

Wiedzieliśmy, że w Maroko chcemy zrobić ponad 2000 kilometrów, być niezależni i szukać miejsc, które po prostu nas zaskoczą. O ile sieć połączeń autokarowych czy pociągowych w tym kraju jest naprawdę dobrze rozwinięta, to mimo wszystko nie spełniała ona naszego drugiego oczekiwania – wolności. Dlatego postanowiliśmy wypożyczyć samochód.

Zapewne jak większość osób szukaliśmy firmy, u której moglibyśmy tanio wypożyczyć auto, a później bezproblemowo je oddać. Okazuje się jednak, że pojawiły się pewne haczyki, które bardzo mocno nas zniechęcały.

Wstępnie szukaliśmy ofert na znanych wszystkim porównywarkach cen. Z tego co udało nam się zauważyć to najtańsze propozycje znaleźć można było na Skyscanner.com, ale… każda z ofert zawierała jedną krótką klauzulę:

„Klient w dniu wypożyczenia samochodu zostanie obciążony kwotą 1500$ na karcie kredytowej”

I owszem, kiedy jechaliśmy na Islandię to podobna informacja padała nawet wtedy, ale… ostatecznie nikt nas niczym nie obciążył. Ba! W innych krajach jest podobnie, a jeśli nawet firma, wypożyczająca samochód, decyduje się na taki krok, to „zawiesza” znacznie mniejsze pieniądze z naszej karty. W przypadku Maroko możemy powiedzieć, że nie ma wyjątków, a zamrażana kwota jest po prostu bardzo duża. My się na to nie godziliśmy, dlatego ostatecznie uruchomiliśmy własne skille wyszukiwania informacji i trak trafiliśmy na Magdę.

Magdę poznaliśmy na facebookowej grupie „Maroko po polsku”, kiedy poszukiwaliśmy wskazówek od innych grupowiczów. Okazało się, że mąż Magdy prowadzi firmę wypożyczającą auta i może mieć ofertę, która bardzo nas zainteresuje. Tak się rzeczywiście stało!

Jakie otrzymaliśmy warunki? Umówiliśmy się na wypożyczenie samochodu (Dacia Sandero) w cenie 30 Euro za dzień. W tej cenie znajdowało się pełne ubezpieczenie oraz… brak wkładu własnego, o którym pisaliśmy wcześniej. Jedyne co musieliśmy zrobić w Polsce to zapłacić zaliczkę w wysokości 250 złotych. Po zaksięgowaniu płatności otrzymaliśmy na mail potwierdzenie wpłaty zaliczki oraz zarezerwowania samochodu.

Na miejscu ostatecznie okazało się, że nie otrzymamy Dacii Sandero, ponieważ inny klient wypożyczający ten model postanowił pojeździć nim dłużej. Nam przydzielono droższy w ofercie samochód za tę samą cenę co Dacia Sandero.

Oddanie samochodu było bezproblemowe, kontakt z wypożyczającymi bezbłędny – nic dodać nic ująć!

Jedno jest pewne! Jeśli decydujecie się na samochód w Maroko musicie jeździć z głową. Na wjeździe i wyjeździe do praktycznie każdego większego i mniejszego miasta znajduje się policja, która zatrzymuje kierowców i sprawdza ich dokumenty czy stan pojazdu.

Ponadto na dłuższych trasach policja robi „polowanie na czarownice”. Kilkukrotnie byliśmy świadkami, jak policjant ukrywał się w krzakach, sprawdzał szybkość jazdy kierowców, a następnie przekazywał niedaleko znajdującemu się patrolowi, które samochody zatrzymać. Dodatkowo (jak jesteśmy już przy ciekawostkach) na trasie liczącej około 400 km spotkaliśmy nawet 11 patroli policyjnych. Dlatego naprawdę warto jeździć zgodnie z przepisami (w mieście 50 km/h, w terenie niezabudowanym 90 km/h).

Policja co prawda w większości przypadków ma ogromne problemy z porozumieniem się w języku angielskim, ale nie brakuje takich, którzy chętnie wytłumaczą, że 150 km/h to jednak przesada i należy zapłacić mandat. Nam się to nie zdarzyło, ale takie doniesienia otrzymaliśmy od innych podróżników.

Comments

comments