adrspaschskie skały

W krainie Narnii – Adrszpachskie skały

Jak to u nas najczęściej bywa, wybraliśmy się na kompletnie nieplanowany wypad, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Zawożąc rodziców do sanatorium, postanowiliśmy zatrzymać się na noc w jednym z pensjonatów. Następnego dnia (po wcześniejszej rozmowie z przełożonymi) mieliśmy pracować zdalnie. Peszek sprawił, że Soni komputer padł – procesor umarł śmiercią naturalną – a jego reanimacja nic nie dawała. Tyle z pracy.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zła Sonia usiadła, wzięła telefon do ręki i zaczęła przeglądać czeluście Internetu. W ten sposób dowiedzieliśmy się, że 30 km od pensjonatu znajdują się Adrspachskie skały. Wystarczyło spojrzeć na zdjęcia innych autorów blogów podróżniczych, aby zakochać się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia.

Zrobiliśmy research, wyznaczyliśmy trasę, sprawdziliśmy do której rezerwat „Národní přírodní rezervace Adršpašskoteplické skály” jest otwarty. Po tym pozostało czekać, aż Adam wyrobi się ze swoją pracą – jemu niestety komputer się nie zepsuł. Ale już w okolicach 14tej mogliśmy zebrać się i ruszyć w podróż.

Jedno jest pewne, krajobraz po stronie czeskiej jest tak malowniczy i sielski, że aż smutno nam się zrobiło, że czegoś takiego nie mogliśmy doświadczyć u nas.

Co ciekawe o samym skalnym mieście dość długo niewiele wiedziano. Mieszkańcy pobliskich wiosek najczęściej szukali w nim schronienia i właściwie byli jedynymi ludźmi, którzy o tym zakątku wiedzieli. Wszystko zmieniło się w 1700 roku, kiedy do Adrspach zaczęli zjeżdżać się podróżnicy przybywający z sąsiedniego Śląska. Później tymi samymi dróżkami chodziły takie osobistości jak Johann Wolfgang Goethe, August II Mocny czy cesarz austriacki Karol I.

Warto podkreślić, że ówcześnie tereny te były zdecydowanie mniej dostępne dla zwiedzających. Natura wybudowała swoją magiczną leśną barierę, która często zniechęcała przybyszów. W 1824 roku wybuchł pożar lasu, który trwał kilka tygodni. Dopiero po pożarze zabrano się za budowę szlaków, jednocześnie udostępniając każdemu zakamarki Adrspach.

Nam przede wszystkim podobał się spokój tego miejsca. I choć byliśmy tutaj na początku czerwca, nie doświadczyliśmy dzikich tłumów. Możliwe, że powodem była pora naszego przyjazdu (byliśmy koło godziny 15).

Już po samym wjeździe będziecie mogli podziwiać uroki turkusowego jeziora. W sezonie (podobno) można wynająć łódź na godzinę w cenie około 50 koron. My jednak nie zauważyliśmy takich atrakcji – może to nie był jeszcze sezon? Widzieliśmy jednak kilku śmiałków, którzy zdecydowali się popływać w dość chłodnej wodzie.

Turkusowe jezioro w Adrspach

Piękna w tym miejscu jest przede wszystkim siła natury, choć nie wszystkie elementy z Adrspach wykonała ona sama. Brama, którą większość osób kojarzy, została wybudowana w 1839 roku. Miała ona być drugim wejściem kontrolnym do skalnego labiryntu. To właśnie tutaj sprawdzano czy przybysze posiadają ważny bilet wstępu do skalnego miasta. I choć nam bardzo przypominała krajobraz z „Władcy Pierścieni” to magia tego miejsca związana jest jednak z Narnią. Tak, tak – tu realizowano część scen do tego filmu.

Kamienna brama w Adrspach

Kamienna brama w Adrspach

Chodząc po samym rezerwacie zdecydowaliśmy wybrać się nad skalne jeziorko. Droga do niego wiedzie praktycznie ciągle w górę, ale warto się tam udać dla samego klimatu. Ci, którzy zauroczą się scenerią będą mogli wybrać się na podróż łódkami. Nam się nie udało – przybyliśmy do tego miejsca zbyt późno.

Skalne jeziorko w Adrspach

Jeśli zamierzacie się wybrać do Adrspach, to przygotujcie odpowiednią ilość gotówki.

Bilet wstępu dla dorosłych wynosi 70 koron. Dzieci, seniorzy czy osoby niepełnosprawne zobligowani są do zapłaty 35 koron. Polecamy wybrać się do Adrspach w maju lub w czerwcu, ponieważ od lipca ceny wzrastają: dorośli – 100 koron, dzieci – 50 koron. Ale najlepiej upewnić się co do kwot na oficjalnej stronie skalnego miasta. Dodatkowa uwaga: przygotujcie korony również na parking. W okolicy nie ma gdzie zostawić samochodu, wszędzie postawione są znaki informujące o zakazie parkowania i odholowaniu śmiałka, który odważy się zostawić swoje auto.

Niedaleko polskiej granicy z Czechami istnieje inny, magiczny świat, który spodoba się każdemu. Wierzcie lub nie, ale Adrspach jest miejscem uniwersalnym. Aż trudno pojąć to, że takie rzeczy znajdują się tak niedaleko nas. Jeśli będziecie kiedyś wybierać w Sudety – koniecznie zarezerwujcie sobie wycieczkę do skalnego miasta.

Comments

comments