Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Jadąc do Maroko naszym punktem obowiązkowym było spędzenie nocy na Saharze. Sprawa wydawała się dość prosta, ale ostatecznie rozeszło się o pieniądze. Tak kochani, naszym zdaniem ta przyjemność do tanich atrakcji nie zależy, ale postanowiliśmy podjąć się dodatkowych „fuch”, aby zarobić na spełnienie marzenia.

Większość firm oraz noclegów jest dostępna w Internecie, więc nie będziemy przedstawiać długiej listy. Zarówno na facebookowej grupie „Maroko po polsku” czy na innych blogach podróżniczych można znaleźć kontakty do firm lub osób, które zajmują się organizacją noclegów na Saharze (Erg Chebbi). I oczywiście z większością tych firm kontaktowaliśmy się mailowo. Ceny nie były zachwycające – zaczynały się od 60 euro. Stwierdziliśmy jednak, że targowanie się przez wymianę maili nie wchodzi w grę. Postanowiliśmy, że żadnej rezerwacji nie zrobimy, a noclegu na pustyni będziemy szukać na miejscu – w Maroko.

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Plan był bardzo prosty. Postanowiliśmy dostać się do miejscowości Merzouga i tam, na miejscu, szukać osoby, która zorganizuje nam noc na pustyni, zagwarantuje kolację, nocleg z Berberami, przejazd na wielbłądach oraz śniadanie następnego dnia. Do odważnych świat należy. Mimo trudności (o tym za chwilę) – udało się! Znaleźliśmy człowieka, który pozwolił nam odhaczyć wszystkie punkty z listy. Do tego mieliśmy okazję zobaczyć wschód słońca na pustyni – wtedy działa się prawdziwa magia!

Obozy są przed pustynią!

Na blogach podróżniczych znajdziecie piękne relacje dotyczące tego że spanie na pustyni jest czymś magicznym. Jest! Nikt jednak nie wspomniał o tym, że od niedawna (jakoś przełom stycznia/ lutego 2019 roku) marokańskie władze wprowadziły zakaz obozowania na Erg Chebbi. Na samej pustyni pozwolono zostać wyłącznie tym obozom, które miały wyższy standard. Czemu? Sprawa okazała się banalnie prosta. Obozowiska o niższym standardzie pozostawiały po sobie zanieczyszczenia (podobno). Nam ciężko było to sprawdzić, ale jeśli to prawda to decyzja marokańskich władz była więcej niż słuszna. Nawet, jeśli turystom krzyżowała plany.

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Na mocy tego postanowienia zdecydowana większość obozów przeniosła się przed samą pustynię lub do miasteczka Merzouga. Co lepsze! Taka znacząca zmiana kompletnie nie zmieniła ceny. Turyści zainteresowani spaniem w obozie mają płacić tyle samo co wcześniej. Oczywiście ostateczna cena wynika ze sztuki negocjacji, ale fakt jest taki, że dla Marokańczyków zmiana miejsca noclegu (krótko mówiąc śpicie przed pustynią, nie na pustyni) nie zrobiła większej różnicy.

My jednak się nie poddaliśmy i stwierdziliśmy, że gdzieś musi być człowiek, który utrzymał standard, ma obóz Berberów na pustyni (a nie przed nią) i resztę atrakcji, o których wspominaliśmy, w rozsądnej cenie.

Jak znaleźliśmy właściwego człowieka?

W Merzoudze zatrzymał nas człowiek, który powiedział, że może nas zaprowadzić do gospodarza, który posiada obóz. Zaprowadził nas do niego, a na miejscu okazało się, że owszem człowiek ten posiada swój obóz i znajduje się on… tuż obok naszego samochodu. Zatem sam obóz mieścił się w Merzoudze – nie na pustyni. Pan oferował nam wszystko co znajdowało się na naszej liście, ale nie spanie na Erg Chebbi.

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

I tu nie zrozumcie nas źle! Byliśmy w tej kwestii bardzo marudni (że muszą być spełnione wszystkie punkty z listy), ponieważ nie po to pracowaliśmy po godzinach, aby ostatecznie zapłacić niemałą kwotę za coś, co miało wyglądać zupełnie inaczej.

Po tym jak odeszliśmy od stołu, przy którym negocjowaliśmy z pierwszym gospodarzem i jego wcześniejszych zapewnieniach, że nie ma możliwości spania na pustyni, kiedy dochodziliśmy do drzwi, nagle okazało się, że może nam taki obóz załatwić. I to był znak! Facet się spalił. Nie chcieliśmy z nim dalej negocjować, bo kręcił (najpierw się nie da spać, a później jest to możliwe – cud!), ale dał nam jasny sygnał, że musimy być wytrwali i znaleźć właściwego człowieka.

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

I tak trafiliśmy do kolejnego gospodarza, który obóz miał… nie w Merzoudze, ale przed pustynią. Znowu pudło. Do takich osób trafiliśmy jeszcze kilka razy – za każdym razem prowadził nas do nich inny naganiacz. Szczerze mówiąc po godzinie byliśmy tak zniechęceni, źli na siebie samych, że naprawdę zaczęliśmy wątpić w to, czy rzeczywiście uda nam się spełnić nasze marzenie. W tej właśnie chwili, kiedy byliśmy już tak nabuzowani negatywną energią pojawił się on… przystojny, wysoki Marokańczyk w kręconych włosach, który mimo że został przez nas zignorowany (nawet uciekaliśmy przed nim samochodem!) nie odpuszczał i pomykał naszym śladem na swojej małej motorynce. Kiedy już nas dogonił (bo zakopaliśmy się w piachu, tak to jest jak się nie ma 4×4 🙂 ) zrozumiałym – w końcu! – angielskim zapytał czego szukamy – jakby nie wiedział! 🙂

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Byliśmy w stosunku do niego bardzo sceptyczni, ale postanowiliśmy mu zaufać. I znów trafiliśmy do człowieka, który ma obóz na pustyni i spełnia wszystkie nasze wymogi, ale… koszt noclegu dla jednej osoby wynosi tylko 200 euro. Wpadliśmy z deszczu pod rynnę. W tej chwili postanowiliśmy szukać noclegu gdziekolwiek, darować sobie spanie na pustyni i w ogóle najlepiej wrócić do Polski. Żal to zbyt słabe słowo, które mogłoby zdefiniować to co czuliśmy.

Okazało się jednak, że obok znajduje się hotel (zaprowadził nas do niego ten sam przystojny Marokańczyk), w którym możemy się przespać. Na miejscu gospodarz zapytał nas, czego potrzebujemy, a my po prostu opowiedzieliśmy mu swoją historię. Zawsze wierzyliśmy w to, że jeśli jest popyt to zawsze pojawia się też podaż. Wszędzie na świecie sprawdzało nam się to podejście, ale wychodziło na to, że właśnie w Maroko doznamy wyjątku w tej regule. Na szczęście… nie 🙂

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Nowy gospodarz powiedział nam, że może nas zabrać do swojego obozu, który znajduje się na pustyni. Zagwarantuje nam wszystkie rzeczy, które mieliśmy na swojej liście, a do tego w cenie 40 euro od osoby. Podczas rozmowy dokładnie pokazał, gdzie znajduje się jego obóz, opowiedział o tym, dlaczego marokańskie władze wprowadziły zakaz dla niektórych obozów, czemu wcześniejszy gospodarz krzyknął nam 200 euro, oprowadził nas po hotelu i poczęstował herbatą na dobicie targu. I już nie chodziło nam o cenę, o listę, o atrakcje, a o to, że właśnie poznaliśmy człowieka, który był gospodarzem przez duże G. Pełnym życzliwości, szacunku, spokoju, zrozumienia i przede wszystkim: gościnności. Czasem po prostu czuć, że ktoś jest dobrym człowiekiem. Tak było właśnie w tym przypadku. A żebyście nie szukali jak my i nie stresowali się znalezieniem odpowiedniego noclegu podrzucamy kontakt (zdjęcie z wizytówką poniżej). Z czystym sumieniem polecamy, mieliśmy naprawdę niezapomniane wspomnienia i aktualnie, ostatecznie wspominamy tamten dzień naprawdę pozytywnie. Właśnie dzięki naszemu gospodarzowi.

Jak spędzić noc na Saharze – Erg Chebbi

Comments

comments