Czego nie lubimy w podróżowaniu

Czego nie lubimy w podróżowaniu?

O tym, że lubimy podróżować nie musimy Was pewnie informować, bo dla większość jest to oczywista oczywistość. Nic nie jest jednak takie piękne, jak by się mogło człowiekowi wydawać. Nawet w podróżowaniu są pewne elementy, które wyprowadzają nas z równowagi. Jedno jest pewne, znalezienie się w takiej sytuacji pozwala sprawdzić nie tylko swoją stanowczość, ale i asertywność. Naszym zdaniem podróże są dzięki temu najlepszą szkołą charakteru.

1. Nic za darmo!

Każdy, kto dopiero zaczyna podróżować nadzieje się na ludzi, którzy wydają się mega sympatyczni, a tak naprawdę nie są nikim innym jak wyłudzaczami. I choć człowiek czyta o takich ludziach i z tyłu głowy wie, że trzeba uważać, to w praktyce dzieje się tak, że zaczynamy zdawać sobie sprawę o tym dopiero – po czasie. Tak było i z nami, kiedy spacerując po Odessie zobaczyliśmy mężczyzn z orłami na ramionach. Z daleka spróbowaliśmy zrobić im zdjęcie, aż mężczyźni podeszli do nas i zaproponowali nam sesję. No przecież to prawdziwe szczęście! Tak za darmo?! Trzeba korzystać! Więc cykaliśmy fotki, aż tu nagle ten sam mężczyzna (już bez uśmiechu na twarzy) zarzuca hasło, że chce 240$ 🙂 I tym sposobem znaleźliśmy się w centrum niezłej jatki słownej. W skrócie skończyło się na tym, że zapłaciliśmy, ale 240 hrywien. Kwota ani nas nie parzyła, ani nas nie ziębiła, a z samej sytuacji zostało nam tylko jedno zdjęcie – ku przestrodze 🙂

Czego nie lubimy w podróżowaniu

2. Naganiacze

W czasie podróży strasznie, ale to strasznie nie lubimy ludzi, którzy są namolni i od których trudniej się uwolnić niż od upierdliwej muchy. Prawda jest taka, że w tym przypadku nie ma praktycznie wyjątku. Wszędzie znajdą się takie osoby, choć najczęściej w okolicach miejsc turystycznych. Dla tego punktu przykładów mamy tyle, że nie da się ich zliczyć na palcu jednej ręki. Ograniczyliśmy się jednak do dwóch – naszym zdaniem najlepszych.

Przykład numer 1

Wychodzimy z lotniska w Tbilisi, a tam od wyjścia na dystansie pół kilometra goni Jarząbków taksówkarz, którzy chciał nas zawieźć  – opcja fajna, szkoda tylko że cena już nie.

Przykład numer 2

Tajlandia, okolice miasta Ayutthaya. Zdecydowaliśmy się chodzić po całym kompleksie pieszo, bo… lubimy. A tymczasem dla jednego Taja, który posiadał tuk-tuka było to dość absurdalne, więc jeździł za nami z dobre 20 minut i nagabywał, abyśmy skorzystali z jego usług. W takich przypadkach nie wystarczy powiedzieć NIE… Najlepiej jest lekceważyć i za żadne skarby nie wchodzić w dyskusje. Choć jedno wypowiedziane słowo może sprowadzić na nas lawinę nachalności.

3. Długie loty

Każdy ma swoje preferencje, jeśli chodzi o środki transportu. I o ile lubimy podróżować samolotami to jednak długie trasy są po prostu męczące. Kiedy pierwszy raz lecieliśmy w tak długą podróż (do Tajlandii) to mimo iż samolot był naprawdę komfortowy to pierwszy raz musieliśmy się męczyć w takich luksusach.

4. Rozmowni pasażerowie

Jeśli jesteśmy w temacie podróży samolotem to chyba najbardziej denerwują nas mega rozmowni pasażerowie. Wyobraźcie sobie nocny wylot z lotniska – każdy normalny człowiek o tej porze już śpi – pasażerowie z zapałkami w oczach wchodzą na pokład samolotu. Nadchodzi start, a tu znajduje się dwójka-trójka przebojowych podróżników, którzy za nic mają sobie pozostałych pasażerów. Chciałeś spać – nie jest ci to dane. W takich sytuacjach scyzoryki nam się otwierają w kieszeni.

5. Hiszpanie

Naprawdę, bardzo lubimy ludzi! Uwielbiamy z nimi rozmawiać i wymieniać się doświadczeniami. Ale Hiszpanie w autobusie to jedna z tych rzeczy, których nie możemy wytrzymać. Czemu? Z powodu skali głosu i ciągłego trajkotania – bez przerwy. I mimo trafienia na kilkanaście fajnych promocji do tego kraju za każdym razem rezygnujemy z pomysłu wybrania się do niego. Psychicznie jeszcze nie dojrzeliśmy do tej decyzji 🙂 Jeśli nie potrafimy wytrzymać z kilkoma Hiszpanami w autobusie, to co dopiero z ich milionem odpowiedników? 🙂

6. Kiedy nasze życie jest im niemiłe…

Ten punkt zasługuje chyba na oddzielny wpis na blogu, ale postaramy się Wam go streścić. Są takie sytuacje, które dla lokalsów wydają się dość normalne. Sęk w tym, że dla Europejczyka – nie bardzo. Teraz z uśmiechem wspominamy jedną z takich sytuacji z Gruzji. Marszrutka do Kutaisi zatrzymuje się na postoju. Szybkie siku i kierowca chce ruszać. Sęk w tym, że marszrutka zażyczyła sobie dłuższego postoju i przy odpalaniu nawet nie drgnie. W tym czasie siedzieliśmy z Adamem na samym końcu pojazdu razem z gruzińskim żołnierzem, który był na przepustce. Panowie z marszrutki postanowili pojazd popchnąć – licząc na to, że odpali. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że marszrutka była pchana w poprzek czteropasmowej autostrady, po której jeździły rozpędzone ciężarówki. Pamiętamy moment, w którym jedna z nich pędziła wprost na nas, a my z gruzińskim żołnierzem spojrzeliśmy sobie prosto w oczy na znak, że za chwilę wyskakujemy z pojazdu. Zero słów, jedno spojrzenie, ale dogadaliśmy się bez problemu.

7. Gdzie podróżników 6 tam galimatjas

Tu zdania są bardzo podzielone. Jedni nie wyobrażają sobie podróży w większym gronie. Co jest zrozumiałe, bo jest taniej (koszta można rozłożyć), łatwiej (jak jedno czegoś nie umie, to drugie pomoże), pewnie weselej… Jarząbki lubią podróżować w swoim towarzystwie. Możecie uznać, że jesteśmy aspołeczni, ale głównym powodem tego, że wolimy swoje towarzystwko jest częste zmienianie zdania.

Przykład numer 1

Jednego dnia utrzymujemy, że jedziemy do punktu A, ale jak dochodzi co do czego to jedziemy do punktu D. Kiedy podróżujemy sami nie ma problemu – nie musimy liczyć się z niczyim zdaniem, wsiadamy i jedziemy. Schody robią się wtedy, kiedy ktoś z nami jedzie. Wtedy szybkie zmiany zdania są trudniejsze, bo musimy liczyć się ze drugą osobą.

Przykład numer 2

Widzimy fajną miejscówkę i mamy wyobrażenie tego, jak chcielibyśmy żeby wyglądało nasze zdjęcie. Aby osiągnąć upragniony efekt trzeba często czekać. Wyobraźcie sobie, że czekacie z nami i właśnie ogromnie się nudzicie. Podejrzewamy, że dla osób podróżujących z nami nie byłoby to w ogóle komfortowe. Dla nas jest to świadomość tego, że kogoś stopujemy. Sami byśmy tego nie chcieli i dlatego nie chcemy, aby inni znaleźli się w podobnej sytuacji.

Prawda jest jednak taka, że pomimo kilku wad (często wad, których nie potrafimy przeskoczyć) podróżowanie kojarzy nam się z sami pozytywnymi emocjami i tych jest zdecydowanie więcej. Ale o tym napiszemy w następnym wpisie. A Wy czego nie lubicie w podróżowaniu?

Comments

comments