Co zobaczyć na Islandii zimą

Co zobaczyć zimą na Islandii? – must see według Jarząbków

Islandia jest krajem, który zaskakuje pod każdym względem. Za każdym łańcuchem górskim czeka na podróżującego zupełnie inny świat. To trochę tak, jakby człowiek miał zdolność skakania między planetami. Aby tego doświadczyć nie trzeba jednak żadnych super mocy, czy też specjalnych urządzeń – wystarczy działające auto.

Co zobaczyć na Islandii?

Na Islandię wybraliśmy się zimą i przejechaliśmy naszą strzałą 2000 km. Była to niesamowita przygoda, którą będziemy opowiadać wnukom. W dzisiejszym tekście chcielibyśmy przedstawić miejsca, które urzekły nas najbardziej – choć nie zawsze warunki były sprzyjające do zwiedzania. Islandia niewątpliwie jest krajem, który uczy cierpliwości i wyrozumiałości – szczególnie jeśli chodzi o pogodę. Ale co tu dużo gadać, przedstawimy miejsca, które całkowicie podbiły nasze serca.

1. Panorama w Reykjaviku

Prawda jest taka, że do Reykjavika podjechaliśmy trochę z obowiązku. Przeszliśmy się główną turystyczną ulicą, zobaczyliśmy znany przez wszystkich kościół i… postanowiliśmy zboczyć nieco z obranej wcześniej trasy. W ten sposób znaleźliśmy się na promenadzie. Już z daleka widzieliśmy, że coś pięknego się tam w oddali kroi, ale kiedy doszliśmy – widok i kolory zachwyciły nas oboje.

Panorama Reykjaviku

2. Zamarznięte jezioro

Szczerze – nie wiemy, gdzie dokładnie znajduje się to miejsce na mapie. Zresztą na drodze nie znajdowała żadna tabliczka turystyczna sugerująca, że warto byłoby się zatrzymać. Jakieś 100 km od stolicy Islandii znaleźliśmy zamarznięte jezioro, które oświetlane było przez zachodzące słońce. Widok był tak nieziemski, że pisząc ten tekst i wspominając te chwile trochę się rozmarzyliśmy. A co tam, sami patrzcie.

Zamarznięte jezioro na Islandii

3. Wodospad Gullfoss

Prawdę mówiąc, jadąc pod ten wodospad nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak spektakularny i ogromny jest w rzeczywistości. Oboje szliśmy wytyczoną dróżką bez większych oczekiwań. Kiedy jednak minęliśmy wzniesienie, Sonia nagle się zatrzymała (wstrzymując jednocześnie pochód reszty osób, które szły za nami) i krzyknęła „WOW!”. Wiało tam przeraźliwie, a do tego prosto w twarz. Uwierzcie nam jednak na słowo! Jest to jedno z takich miejsc, którym człowiek się rozkoszuje pomimo niesprzyjających warunków.

Wodospad Gullfoss

4. Geysir – czy koniecznie?

Oczywiście że pojechaliśmy zobaczyć najsłynniejszy gejzer świata. Czy jest on must see Islandii? Szczerze… naszym zdaniem nie, ale postanowiliśmy dodać ten punkt tylko z jednego względu: uznaliśmy, że jest to pewnego rodzaju gejzer rodzic (bo przecież słowo gejzer wzięło się właśnie od nazwy tego islandzkiego), którego pod tym względem mimo wszystko warto zobaczyć. Jeśli ktoś jednak nie widzi w tym sensownego argumentu, a do tego nie przepada za zapachem zgniłego jaja – można sobie to miejsce darować.

Geysir

5. Sentyment do Skogafoss

Tak, do tego wodospadu mamy ogromny sentyment, ponieważ to była nasza pierwsza noc na Islandii i spędziliśmy ją właśnie u podnóża Skogafoss. To właśnie tutaj zjedliśmy ciepłą kolację, wypiliśmy gorącą herbatę w kubkach i patrzyliśmy na ptaki latające w kropach wodospadu.

6. Zamarznięty Godafoss

Choć samochód zostawiliśmy naprawdę niedaleko i drogę do przejścia nie mieliśmy zbyt długą to nieźle wymarzliśmy i zmoczyliśmy ubrania, idąc pod ten wodospad. Śnieg był słabo wydeptany i zmoczył nasze spodnie. Widok był jednak tego wart, bo zamarznięty Godafoss błyszczał turkusową wodą.

Wodospad Godafoss

Wodospad Godafoss

7. Kosmiczny Dyrholaey

To było jedno z tych miejsc, w których trzeba było czegoś się trzymać, bo wiatr tego dnia dął tak bardzo, że potrafił przewrócić człowieka. Staraliśmy się jednak ustać w jednym miejscu, ponieważ widok tego dnia był dosłownie: „jak nie z tej planety”. Pewnie wrażenie potęgowały jeszcze chmury oraz nieco zasłonięte słońce – wiemy jednak, że czegoś takiego już pewnie nigdy nie doświadczymy.

8. Hraunfossar i Barnafoss

To kolejne wodospady, które skradły nasze serce. Jeden ze względu na to, jak wyglądał, a drugi ze względu na pewną legendę. Ale wszystko po kolei.

Dlaczego Hraunfossar jest wyjątkowy? Ponieważ zbudowany jest z ponad 100 mniejszych wodospadów, których woda wpada wprost do wód rzeki Hvita (biała rzeka). A teraz ciekawostka 🙂 Można powiedzieć, że Hvita wpada do samej siebie. Tak, dosłownie. Ponieważ ta sama woda z wyższych partii tej rzeki sączy się przez szczeliny ponad 1000 letniego pola zastygłej lawy, by potem wpaść do tej samej rzeki, która płynie niższymi partiami. Zwróćcie również uwagę na ziemię po której chodzicie. W niektórych jej odcinkach widać pofałdowania zastygłej lawy, która płynęła kiedyś na skutek wybuchu jednego z islandzkich wulkanów.

Niedaleko, dosłownie kilkadziesiąt kroków dalej znajduje się kolejny wodospad – Barnafoss, czyli „wodospad dzieci”. Wiąże się z nim dość przytłaczająca historia. Niedaleko Barnafoss znajdowało się gospodarstwo należące do wdowy, która mieszkała z dwoma synami. Pewnej Wigilii matka udała się na pasterkę; ponieważ jednak jej pobyt się przedłużał, dzieci postanowiły wyjść po matkę. Kiedy ta wróciła do domu, zastała puste pomieszczenia oraz ślady synów w śniegu, które prowadziły do kamiennego mostu. Idąc ich tropem zauważyła, że ślady urywają się właśnie na tym moście. Kobieta wiedziała, że jej dzieci utonęły, dlatego postanowiła zburzyć kamienny most, aby już nigdy nie doszło do żadnej tragedii.

9. Żwirek w ustach, czyli Reynisfjara

A dokładniej mówiąc – czarna plaża. To kolejne miejsce, które wygląda nieco jak z innego świata. Do tego jaskinie, bazaltowe kolumny i wszechogarniająca czerń. Jedna drobna uwaga! Uważajcie na okulary (jeśli je nosicie). Na tej plaży wiatr to norma. Wracając wiało tak bardzo, że większość osób (w tym Adam) decydowała się je zdjąć, ponieważ w twarz uderzały sporej wielkości kamyki. Możecie sobie wyobrazić co mogło się z nimi stać. Nie uśmiechajcie się też zbyt szeroko spacerując po plaży 😉 Później w buzi zgrzyta sporo kamyczków (Sonia może coś powiedzieć na ten temat).

10. Lodowiec Solheimajokull

Nie wiemy czemu, ale w naszym przewodniku w ogóle nie było tego lodowca. Zobaczyliśmy jednak przy drodze tablicę informacyjną, na której pokazane było miejsce warte odwiedzenia. Postanowiliśmy zatem zjechać i zobaczyć co ciekawego znajduje się za niewielkimi górami. Widok był przepiękny!

Będąc w Gruzji nie udało nam się dotrzeć do lodowca Gergeti, dlatego na Islandii odbiliśmy sobie tamtejsze niepowodzenie i odwiedziliśmy kilka z lodowców. Solheimajokull był jednak tym, który zaparł nam dech w piersiach. Kolor, krajobraz, dzikość i możliwość podejścia tak blisko – do tej pory jesteśmy oczarowani tym miejscem!

11. Spacer nad Atlantykiem

Schowajcie sobie czas w buty i naprawdę wybierzcie się (choćby na krótki) spacer po islandzkiej plaży. Będzie wiało, będzie chłodno, będzie czarno, ale w każdym miejscu będzie wyjątkowo. Koniecznie zabierzcie sobie choć jeden kamień z takiej plaży, albo przynajmniej weźcie go do ręki. Są pięknie oszlifowane przez wodę, a i czerń samego kamienia wydaje się jakaś taka inna.

12. Objedźcie Islandię jedynką

Nie zawsze się to udaje zimą, bo bywa że niektóre odcinki są po prostu wyłączone z ruchu, ale nam na szczęście się udało objechać Islandię dookoła. Kilka razy chcieliśmy zawrócić (ze względu na stan drogi czy pogodę), ale udało nam się spełnić to marzenie. Dodajemy ten punkt, dlatego że taka podróż jest przygodą samą w sobie, która do tego przyniesie nie tylko ogromu wrażeń, ale też pięknych widoków. Krajobraz Islandii jest zmienny i naprawdę za każdym pasmem górskim czeka na człowieka zupełnie inny świat.

13. Hektary islandzkiego mchu

Sonia się w nim dosłownie zakochała. Wyobraźcie sobie skałę wulkaniczną, która jest wypiętrzona i porośnięta mchem. Takie widoki potrafią towarzyszyć człowiekowi przez kilkadziesiąt kilometrów, kiedy to po sam horyzont nie widać nic innego. Islandzki mech jest też wyjątkowy pod tym względem, że potrafi mieć grubość kilkudziesięciu centymetrów, dlatego upadek na takie podłoże nie musi okazać się twardym lądowaniem. Niestety jest on bardzo delikatny, dlatego jest pod ścisłą ochroną, a turyści mają wyznaczone punkty, w których mogą się poruszać i podziwiać to piękno natury.

Comments

comments