Bruksela według Jarząbków – zabytki i wrażenia

Generalnie nie przepadamy za podróżowaniem po Europie, bo ta najczęściej jest droga, a i sporo zabytków jest po prostu podobnych do siebie, choć znajdują się w innych krajach. Podkreślamy, że w chwili obecnej uogólniamy, ale mamy jakąś wstrzemięźliwość przed poznawaniem zachodnich terenów Europy. Nie mogliśmy się jednak nie skusić, kiedy na stronie jednej z linii lotniczych znaleźliśmy bilety dla dwóch osób za całe 88 złotych w dwie strony. I tak stało się! Zabookowane, za półtora miesiąca mieliśmy wylot.

Pierwsze wrażenia

Nasz blog nie powstał też po to, aby zachwalać wszystkie regiony na świecie. To nasz kawałek podłogi w Internecie, ale mamy świadomość tego, że są miejsca, które nie powalają lub nawet zawodzą. Wobec Brukseli mamy mieszane uczucia, ale wszystko postaramy się wyjaśnić właśnie w tym wpisie.

Jeśli zastanawiacie się, w jaki sposób dojechać z miejscowości Charleroi do Brukseli to wszystko opisaliśmy w poprzednim tekście. Macie również przedstawioną opcję, z której my korzystaliśmy wraz z argumentacją, dlaczego tak, a nie inaczej 🙂
Jakie emocje towarzyszyły nam podczas wałęsania się po brukselskich uliczkach? Cóż, chyba trochę inaczej sobie je wyobraziliśmy. Generalnie brudne, zaśmiecone ulice i smród. W niektórych miejscach śmierdziało tak bardzo, że w popłochu uciekaliśmy. I szczerze mówiąc było to trochę irytujące.

Nie możemy jednak powiedzieć, że w Brukseli nie ma w ogóle miejsc, które warto zobaczyć. Są i jest ich nawet sporo.

Zabytki i miejsca warte odwiedzenia w Brukseli

Naszym zdaniem najładniejszym i najfajniejszym miejscem w całej Brukseli jest oczywiście starówka i Grand Place, która przy dobrej pogodzie mieni się w blasku złotych zdobień budynków. To świetne miejsce dla tych, którzy lubią obserwować ludzi lub po prostu posiedzieć i pozachwycać się architekturą.

Stare miasto w Brukseli

Grand Place w Brukseli

Grand Place w Brukseli

W centrum miasta, niedaleko starówki znajdziecie również sławnego siusiającego brukselskiego chłopca, który codziennie jest odziewany w inne ubranko. Niestety, w czasie naszego pobytu remontowany był budynek dookoła tej maleńkiej fontanny, więc widok nie zachwycał. Zdumiewające było dla nas również to, że tak wiele osób sterczało w tym miejscu, żeby tylko zrobić sobie zdjęcie z sikającym chłopcem. W ogóle fenomen tworzenia rzeźb, które oddają mocz jest dla nas mocno zaskakujący, ale pod tym względem Europa będzie nas jeszcze niejednokrotnie zaskakiwać.

Manneken pis (Siusiający chłopiec) – symbol Brukseli

W centrum miasta zjecie też fenomenalne gofry. Zdecydowanie najlepsze, jakie kiedykolwiek mieliśmy możliwość spróbować. Ich ciasto jest po prostu boskie i błagamy, na tę jedną chwilę zapomnijcie o diecie – spróbujcie ich! Będziecie zachwyceni. Nam smakowały bardziej niż belgijska czekolada. Choć nie zapomnijcie również o frytkach. Jeśli chcecie poczuć ich prawdziwy smak, to zamówcie je z sosem Andalouse (czyt. andaluz) – jest to sos, z którym Belgowie jedzą dosłownie wszystko 🙂

Gofry w Brukseli

Frytki blegijskie w Brukseli

To co nam się bardzo podobało w czasie pobytu w stolicy Belgii jest kultura kawiarniania, która (mamy wrażenie) kwitnie dosłownie wszędzie. Najbardziej jednak spodobały nam się kawiarnie w Galeries Royales Saint-Hubert. Pod tym magicznym dachem chyba każde ciastko i kawa smakuje zupełnie inaczej 😉

Spore wrażenie zrobiła na nas także gotycka katedra św. Michała i św. Guduli. Stoi majestatycznie na niewielkim wzniesieniu i triumfuje nad otoczeniem. Wnętrze katedry, naszym zdaniem, łączy w sobie prostotę kamienia z elegancją zdobień zawartą w detalach. Do tego barokowa ambona z 1699 roku przedstawiająca wygnanie Ewy i Adama z raju, posągi apostołów z XVII wieku czy majestatyczne organy. Naprawdę miejsce warte odwiedzenia.

Katedra św. Michałą i św. Guduli w Brukseli

Wnętrze katedry św. Michała i św. Guduli w Brukseli

Ambona katedry św. Michała i św. Guduli w Brukseli

Jednym z tych miejsc, które warto zobaczyć, ale do którego nie warto wchodzić jest Atomium, wybudowane z okazji EXPO-58 (1958 r.) Dziś o tę samą wystawę stara się Łódź, konkurując z Buenos Aires czy Minneapolis. Wejście wynosi ponad 12 euro od osoby. Niemniej sama budowla, zbudowana na wzór atomu żelaza robi wrażenie. Szczególnie podczas ładnej, słonecznej pogody, kiedy to błękitne niebo odbija się w srebrnych kulach.

Atomium w Brukseli

Atomium z bliska

Naszym największym rozczarowaniem był pałac królewski. Możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że byliśmy, zobaczyliśmy i poszliśmy. Miejsce warte zobaczenia tylko przez tych, którzy mają pałac na swojej liście „must see” i chcą odbębnić zawarte w niej punkty. Zresztą, sami zobaczcie.

Pałac królewski w Brukseli

Pałac królewski w Brukseli z bliska

Bruksela ma też sporo parków, ale szczególnie jeden zrobił na nas ogromne wrażenie. Jest nim Park Pięćdziesięciolecia, który zakończony jest łukiem triumfalnym, zbudowanym pod koniec XIX wieku.

Park Pięćdziesięciolecia w Brukseli

W Brukseli spotkaliśmy się również z jedną z najlepszych (a mieliśmy możliwość słuchać wielu) ulicznych kapel. Prawdę mówiąc, grajkowie w Brukseli byli po prostu fenomenalni. Grali od naprawdę brudnej w swym brzmieniu muzyki po tę czystą, idealnie brzmiącą. Prawda jest taka, że na polskich ulicach rzadko słyszy się takie brzmienie. Ba! Mamy wrażenie, że nasi uliczni artyści muszą się jeszcze sporo nauczyć od tych zagranicznych.

Artyści uliczni w Brukseli

Artysta uliczny w Brukseli

Głupota czy odwaga?

Możliwe, że dla niektórych będzie to szczyt głupoty, a dla drugich odwaga, ale nasz nocleg w Brukseli usytuowany był w dzielnicy Molenbeek, znanej jako „kolebka terrorystów”. Przy czym, my w czasie rezerwacji nie wiedzieliśmy o tym miejscu nic. Dopiero kilka dni przed wylotem poczytaliśmy parę artykułów, nabraliśmy powietrza w usta i… postanowiliśmy noclegu nie odwoływać. Jak jest w Molenbeek? Powiedzielibyśmy… normalnie. Chodzą ludzie, są sklepy, między nogami biegają dzieci. Ludzie żyją, mieszkają i rozmawiają. Co prawda w większości są to muzułmanie, ale co z tego? Wybraliśmy się na spacer uliczkami tej dzielnicy, siedzieliśmy, obserwowaliśmy, robiliśmy zdjęcia. No i, co oczywiście może niektórych zdziwić, ale wróciliśmy z tej wyprawy cali 🙂

Molenbeek w Brukseli

Molenbeek w Brukseli

Podsumowując wyjazd. Bruksela jest raczej miastem na dosłownie kilka dni. My 4 dnia już się nudziliśmy, ale na szczęście wieczorem mieliśmy już wylot. Nie jesteśmy miłośnikami chodzenia po muzeach, ale tych w stolicy Belgii jest nawet sporo (np. komiksu), więc nawet fani tego typu zwiedzania znajdą coś dla siebie. Nam szczególnie do gustu przypadły gofry oraz belgijskie piwo pite z kawałkiem cytryny (Bel). Są też miejsca, które na tle szarych budynków wyróżniają się swoim charakterem. To nie tak, że Bruksela jest brzydka. Jest specyficzna. Wyjazd spędziliśmy naprawdę miło i w głowie pozostało nam sporo pozytywnych wrażeń oraz wspomnień, ale jest to miasto do odwiedzenia na raz. Niemniej polecamy, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Zapisz

Zapisz