Przejazd Charleroi-Bruksela

Jak tanio dojechać z lotniska Charleroi do Brukseli?

Jeśli zaglądasz do tego tekstu to najprawdopodobniej stoisz przed tym samym dylematem co my: Jak dojechać z miejscowości Charleroi do Brukseli? Sprawa, jak się okazało na miejscu, jest banalnie prosta, choć sam bilet warto kupić wcześniej, aby zaoszczędzić kilka euro.

Jak znaleźliśmy się w Brukseli? Cóż, dzięki wiosennej promocji linii lotniczych Ryanair. Bilety dla dwóch osób w obie strony kupiliśmy za całe 88 złotych. Od tamtej pory nie zaobserwowaliśmy podobnej okazji, zatem cieszy nas jeszcze bardziej fakt, że udało nam się złapać dobrą promocję.

Decydując się na lot Ryanairem musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wyląduje on na lotnisku około czy też podmiejskim – jeśli można to tak nazwać. To właśnie dzięki temu bilety są zdecydowanie tańsze. W przypadku lotu do Brukseli pierwsze kroki zrobimy na lotnisku Charleroi, a nie w stolicy Belgii. I tak, tak – Sonia ma zawsze problem z wymową nazwy tej miejscowości 🙂

Dojazd autobusem Flibco Charleroi-Bruksela

Z Charleroi do Brukseli można dostać się drogą kolejową lub autobusową. My zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie. Głównie dlatego, że była to najszybsza opcja oraz lokalizacyjnie dla nas komfortowa. Autobusy zatrzymują się od razu pod lotniskiem, więc nawet nie trzeba ich szukać. Firma obsługująca kursy Charleroi-Bruksela nazywa się Flibco. Jedna uwaga! Bilet warto kupić już w Polsce poprzez ich stronę rezerwacyjną, ponieważ na miejscu za bilet w jedną stronę zapłacimy około 3 euro więcej. My za osobę w jedną stronę zapłaciliśmy 14 euro. Wiemy jednak, że przewoźnik dość często robi promocje na bilety po 5 euro. Niestety w naszym terminie takich biletów nie było 🙁 Ale może Wam się uda. Zatem sprawdzajcie!

Istnieje również możliwość dotarcia do Brukseli transportem publicznym TEC, który znajduje się na drugim końcu miasta. I jest to najtańsza opcja dotarcia do stolicy Belgii, bo bilet w obie strony dla jednej osoby można kupić za 22 euro. My zrezygnowaliśmy z tej opcji transportu, ponieważ dotarcie do stacji było czasochłonne. Woleliśmy nieco dopłacić i nie tracić czasu na dotarcie na drugi koniec miasteczka (Charleroi do małych nie należy).

Belgijskie piwo Jupiler-Bruksela

Sumując jednak wszystkie koszty transportowe wychodzi zdecydowanie taniej niż podróż polskimi liniami lotniczymi do Brukseli. Dlatego warto pokombinować 🙂

Istnieje jednak mały minus przylotu do tej belgijskiej miejscowości. Niestety, ale późny odlot z Warszawy-Modlin skutkuje tym, że w Charleroi byliśmy około godziny 23. I choć ostatni autobus linii Flibco odjeżdża o 23:59 to postanowiliśmy, że pierwszą noc spędzimy w miasteczku.

Belgijski sos Andalouse-Bruksela

Może to jarząbkowy fart, ale to była najlepsza decyzja! Od jakiegoś czasu staliśmy się fanami Airbnb (choć nie zawsze, bo są destynacje, które tańsze noclegi mają na Bookingu) i właśnie za pomocą tej platformy zdecydowaliśmy się na rezerwację noclegu w Charleroi. Tak trafiliśmy do Fredrica oraz Marleny. Przesympatycznej i uśmiechniętej pary, która nie dość, że nas ugościła, to jeszcze przegadała z nami pół nocy. Rozmawialiśmy na wiele tematów i piliśmy świetne belgijskie piwo – Jupiler. Dodatkowo skosztowaliśmy sosu Andalouse (czyt. andalus), który (podobno) można dostać tylko w Belgii. Co ciekawe Belgowie maja bzika na punkcie tego sosu i dodają go do wszystkiego: pizzy, frytek, kebaba i tak dalej. Zatem, jeśli decydujecie się spróbować frytek belgijskich w Brukseli koniecznie zamówcie je z sosem Andalouse. W oczach Belga zyskacie +100 punktów i szacunek 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz