Pamiątkowe blizny z Railay Beach

Chyba nie widzieliśmy ładniejszej plaży niż tej, która ukazała się naszym oczom w Railay Beach. Tak właściwie to znaleźć możecie tam nawet 3 plaże. W czym dwie, są naprawdę fenomenalne! Już pierwszego dnia od przyjazdu wybraliśmy się na jedną z nich.

Naszym oczom ukazała się dość długa plaża z majestatycznymi skałami, które okrążały ją z trzech stron. Coś niesamowitego!

Railay Beach1

Railay Beach2

Railay Beach3

Railay Beach4

Chwila grozy

Wiedzieliśmy, dokąd jedziemy i koniecznie chcieliśmy zobaczyć jedną z plaż. Naczytaliśmy się, jak się do niej dostać. Mieliśmy skręcić w prawo, przejść pod skałami i dotrzeć do celu. Zatem tak robimy. Skręcamy w prawo, idziemy, dochodzimy do skał. Sęk w tym, że dalej droga to jakieś ala rafy. Widzimy, że po drugiej stronie znajduje się plaża. Sądzimy, że to właśnie ta, na którą chcemy się dostać. Droga jednak nie wyglądała na bezpieczną.

Railay Beach5

Adam kazał mi zostać i poszedł przed siebie. Po „rafie” na skałkę, za którą znikł. Czekam minutę i zaczynam się niecierpliwić. Po drugiej minucie sama zaczynam iść jego śladami. Sęk w tym, że fale uderzają mi pod nogami, przez wodę robi się ślisko, a ja zaczynam bać się iść dalej. Przycupnęłam i krzyczę: Adam! Liczę, że mnie usłyszy i wyjrzy zza skały, za którą znikł. Niestety mój głos zagłuszają fale. Przeszłam jeszcze kawałeczek i doszłam do takiego momentu, kiedy ogarnął mnie paraliż (strach). Do tego nie wiedziałam, jak zawrócić. Usiadłam, krzyczałam za Adamem i zaczęłam płakać. W głowie miałam tylko myśli, że za tą cholerną skałą Adam się pewnie topi, łapie ostatnie łyki powietrza, a ja sierota nie wiem, jak mu pomóc. I tak siedzę godna pożałowania.

Nagle, (w końcu!) zza skały pojawia się twarz Adam. Patrzy na mnie i zaczyna się ze mnie śmiać. Wariatka! A ja mam ochotę zdjąć klapka i zdzielić go raz, a porządnie.

Droga powrotna

Powoli idzie w moim kierunku i mówi, gdzie postawić stopy. A ja, rozchwiana emocjonalnie, staram się go słuchać. W głowie powtarzam sobie: Tylko się nie poślizgnij. I co? I oczywiście, że się poślizgnęłam! Wbiłam kolano w „rafę”, a krew zaczęła spływać ułamek sekundy później. No i po co tam szłaś? Słysząc to zdanie, zwężam oczy. Gdybym miała laser w oczach, właśnie bym go przepaliła! 🙂 Na szczęście udaje mi się wrócić na stały ląd, dalej pochlipując pod nosem.

Generalnie okazało się, że plaża, na którą chcieliśmy się dostać, jest w zupełnie innym kierunku. I owszem trzeba było skręcić w prawo, ale w miejscu, w którym zatrzymują się w Railay wszystkie łodzie. Nikt niestety tego wcześniej nie napisał. Miejcie to na uwadze, jeśli będziecie chcieli dostać się w to samo miejsce.

Adam mówił, że wszystko się zagoi i nie będzie śladu… Kochany mężu, który na pewno czytasz ten dodatkowy wpis… Ja nadal mam blizny na kolanie. A gdybym wiedziała, że przez mój ratunek będziesz się ze mnie śmiał, dodawałabym Ci więcej kolendry do tajskich potraw (on jej nie znosi 🙂 )

Nie odpuściliśmy jednak i doszliśmy tam, gdzie chcieliśmy. Uwierzcie, widok niesamowity. Szczególnie, jeśli stoi się pod skałą, która naprawdę poraża człowieka swoim majestatem.

Railay Beach6

Railay Beach7

Railay Beach8

Railay Beach9

Dziwne zwierzęta

Musimy, Wam jeszcze opowiedzieć jedną historię. Któregoś dnia tak długo zasiedzieliśmy się na plaży, że musieliśmy wieczorem wracać po ciemku przez tamtejszą puszczę. Świeciliśmy sobie telefonami. Nagle zdębieliśmy. Słyszymy muczenie krowy. Zaczynamy naświetlać krzaki, ale nic nie widać – nawet odbijającego się blasku w oczach. Idziemy dalej i słyszymy kolejne muczenie z różnych stron. Krowy w Railay? Nie uwierzycie, jaką mieliśmy minę, kiedy dowiedzieliśmy się, że owe krowy to jeden z gatunków żaby, występującej na terenach Tajlandii. Jeśli nie wierzycie, to po prostu sami sobie posłuchajcie:

Dlatego lubimy podróże! Nawet takie sytuacje potrafią być zaskakujące! 🙂

Zapisz

Zapisz