Kutaisi i kanion Okatse – widoki, wrażenia, dojazd

Kutaisi nie jest może zachwycającym miastem, ale z pewnością to główna baza wypadowa do Mestii, Ushguli czy atrakcji położonych poza granicą miasta. Właśnie z tego powodu zdecydowaliśmy się wybrać do Kutaisi. Niestety nie mieliśmy czasu na Mestię, choć bardzo chcieliśmy tam pojechać. Stwierdziliśmy, że Gruzja to nie tylko góry (a te, choć w małej części, już widzieliśmy), więc trzeba zobaczyć coś poza tym.

Rzeczywiście miasto może nie powala, ale za to powaliła nas tamtejsza kuchnia. Chinkali w restauracji El Paso to był hit Gruzji. Dla nas najlepsze chinkali (a jedliśmy każdego dnia, do oporu w różnych miejscach) w czasie całego pobytu w tym pięknym kraju. Zatem jeśli się wybieracie do Kutaisi to koniecznie wybierzcie się do tej knajpki. Nie zawiedziecie się!

Ślubne zaskoczenia

Miejscem, które na turystach robi największe wrażenie w Kutaisi jest katedra Bagrati (znana też pod nazwą Katedra Zaśnięcia Bogurodzicy) wpisana na listę UNESCO. Majestatyczna katedra znajduje się na niewielkim wzgórzu, z którego rozpościera się widok na miasto.

Katedra Bagrati w Kutaisi

Widok na kutaisi

Ważne: kobiety do katedry powinny wejść z chustą na głowie. To nie problem, po prawej stronie wewnątrz świątyni znajduje się kosz z chustami, które można założyć.

Nam udało się wbić na gruziński ślub. To co nas zszokowało to przede wszystkim zachowanie gości w czasie ceremonii. Czemu? Otóż rozmowy telefoniczne, głośne pogaduszki między gośćmi w trakcie ślubu były dla nas brakiem szacunku wobec młodej pary, która przecież dzieli się swoim dniem z innymi.

Katedra Bagrati w Kutaisi z boku

Wnętrze katedry Bagrati w Kutaisi

Co nam się spodobało? Przebieg samej ceremonii, która jest bardzo symboliczna (np. zakładanie korony parze młodej), czynne uczestnictwo rodziców w ślubie oraz… strój pana młodego, który założył tradycyjny biały strój gruziński. Szkoda, że nie zrobiła tego panna młoda, bo ślubne tradycyjne ubrania dla pań są naprawdę rewelacyjne.

Transport do Kanionu Okatse

Chcieliśmy wybrać się do Kanionu Okatse i długo wczytywaliśmy się w informacje na innych blogach o możliwości dojazdu do tego miejsca. Był jednak jeden szkopuł: cena. Praktycznie wszędzie czytaliśmy, że podróż do samego kanionu z Kutaisi kosztuje jakieś 90 lari. Jak to Jarząbki – stwierdziliśmy, że nigdy nie zapłacimy takiej ceny. Musieliśmy zatem kombinować, ale dzięki temu jesteśmy w stanie „sprzedać” wam tańszy sposób na dojazd do tego miejsca.

Naszym założeniem było dostanie się do miejscowości o nazwie Choni, z której chcieliśmy „jakoś” dostać się bezpośrednio do Kanionu Okatse. Spod McDonaldsa w Kutaisi ruszają marszrutki właśnie w tamtym kierunku. Za podróż marszrutką do miasteczka zapłaciliśmy łącznie 4 lari i znaleźliśmy się w centrum Choni, na placu, z którego wyruszają i przyjeżdżają taksówki czy właśnie marszrutki.

Droga do kanionu Okatse

Zapewne zapytacie, czemu nie pojechaliśmy do Ckaltubo skoro droga krótsza i prostsza? Odpowiedź jest prosta. Z tego miasta (podobno) nie prowadzi żadna droga do kanionu Okatse. Należałoby się przedostać przez pasmo górskie, a nie chcieliśmy nadkładać drogi pieszo, jeśli mogliśmy przedostać się tańszym transportem.

Uwierzcie, nie musieliśmy długo szukać transportu do kanionu. Zaczepił nas pewien Gruzin i zapytał, dokąd jedziemy. Byliśmy jedynymi turystami (generalnie do Choni mało kto zagląda), więc bardzo szybko skupiliśmy uwagę nie tylko taksówkarzy, ale również innych ludzi. Po rosyjsku powiedzieliśmy, że szukamy transportu do Okatse w rozsądnej cenie. Od słowa do słowa pan kierowca zaproponował nam łącznie 40 lari za dwie osoby w jedną i w drugą stronę. Uznaliśmy, że to dobra cena (w końcu to nie 90 lari!!!). Uścisnęliśmy sobie ręce na dobicie targu i wsiedliśmy do samochodu. Wy jednak próbujcie się targować! Nas gonił do samego samochodu inny kierowca, który proponował 30 lari. Stwierdziliśmy jednak, że będziemy uczciwi wobec pierwszego Gruzina, więc grzecznie podziękowaliśmy temu drugiemu.

Widoki z Kanionu Okatse

Droga do kanionu jest dość kręta, a na samej trasie będą chodzić krowy, osły i wyskakiwać z rowów świnie. My przez świnię mielibyśmy niezłą stłuczkę, gdyż ta schowała się w bardzo głębokim rowie i nagle postanowiła wyskoczyć na drogę. Oczywiście wtedy, kiedy Jarząbki jechały właśnie tą drogą 🙂 Na szczęście nasz kierowca wykazał się sporym refleksem i wyszliśmy z tego cało. Niemniej adrenalina podniosła się u nas znacząco.

W drodze do kanionu Okatse

Kiedy dotarliśmy na miejsce wykupiliśmy bilety (pamiętajcie proszę, że w poniedziałki większość atrakcji turystycznych w Gruzji jest po prostu zamknięta) i ruszyliśmy przed siebie. Pierwszy odcinek do kanionu wiedzie przez las, później niewielką polanę. Jednak już na samym początku przybiegły do nas dwa psy, które towarzyszyły nam do końca wycieczki. Jednego nazwaliśmy Shvili (małego), a drugiego Adze (dużego). Pierwszy był bardzo zaczepny i nieustraszony. Nic dziwnego, jeśli przy jego boku znajdował się duży, opanowany kolega. Bardzo śmieszna, ale uzupełniająca się para. Co zabawne psiaki rozpędzały byki, które stały na ścieżce do samego kanionu, po czym przybiegały do nas dumne, jakby przepędziły strasznego wroga 🙂

Psy w drodze do kanionu Okatse

Adze

Na polanie znajdować się będzie kolejny punkt, na którym stoją strażnicy. Po okazaniu biletów otwierają nam furtkę i możemy wybrać się na wycieczkę nad samą przepaścią Kanionu Okatse. Ścieżka składa się z podwieszanych mostów, które trzęsą się przy szybszym kroku – weźcie to pod uwagę, jeśli macie lęk wysokości. W naszym przypadku Sonia musiała mocno panować nad sobą, ale dała radę – nie krzyczała. 🙂

 

Widoki z kanionu Okatse

Kanion Okatse

Ponieważ zarówno ścieżka jak i wejście do niej są ogrodzone stwierdziliśmy, że to koniec wspólnej podróży z naszymi czworonożnymi przyjaciółmi. Jakim zaskoczeniem było spotkanie ich kilka metrów dalej 🙂 Niesamowite psiaki.

W kanionie Okatse

Podsumowanie

A co myślimy o samym kanionie? Na pewno nie zawiedziecie się przepięknym widokiem, który będzie posiadał tysiąc odcieni zieleni. To też bardzo przyjemny spacer, który (łącznie z drogą powrotną) zajął nam jakieś 2 godziny. I uwierzcie ciężko pokonać tę trasę szybciej. Jedyną możliwością jest przejazd pierwszego etapu wycieczki (las oraz polana) samochodem. My jednak z tego zrezygnowaliśmy. Po pierwsze to dodatkowa kasa (przy wejściu stoją panowie, którzy oferują transport pod furtkę), a po drugie, po co nam to? 🙂 Zdecydowanie więcej frajdy mieliśmy pokonując całą trasę na własnych nogach.

Zapisz

Zapisz

Zapisz