Kross Test Tour 2017 w Łodzi

KROSS Test Tour 2017 w Łodzi

Początek kalendarzowej wiosny już za nami, dzień coraz dłuższy, słoneczko grzeje, więc można wybrać się na przejażdżkę rowerem. Wielu producentów rowerów właśnie w okresie wiosennym organizuje testy rowerów swojej najnowszej kolekcji. Jako, że stałem się sympatykiem marki Kross wybraliśmy się z Sonią na Kross Test Tour 2017 (KTT), który odbył się w Łodzi 26 marca. Aby wziąć udział w takiej imprezie trzeba wcześniej zapisać się na stronie Krossa. Do wyboru macie rowery MTB XC, czyli tzw. górale, MTB z pełną amortyzacją, rowery szosowe oraz rowery elektryczne. My zdecydowaliśmy się na Kross Moon 3.0 oraz Moon 1.0 ze względu na to, że był dostępny w rozmiarze S. Są to rowery z pełną amortyzacją, a więc posiadają nie tylko amortyzator w przednim widelcu, ale również w ramie. Nadają się głównie w urozmaicony leśno-górski teren z wieloma ostrymi zjazdami.

Kross Test Tour 2017 w Łodzi

Formalności na miejscu

Na sam test warto przyjechać trochę wcześniej, aby dopełnić formalności. Na miejscu wypełniacie formularz, w którym wpisujecie swoje dane oraz model roweru jaki wypożyczacie. Jeśli nie pamiętacie, jaki rower wybraliście, to spokojnie – dane te uzupełnią za was. Nie bójcie się, jeśli organizatorzy będą chcieli zrobić zdjęcie waszego dowodu. Takie posiadają procedury. Na samym końcu udostępniają wam rowery za kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Zdarza się, że do roweru trzeba będzie dokręcić pedały, gdyż wasz poprzednik mógł używać swoich. Ale to już za was zrobi serwisant.

Kross Test Tour 2017 w Łodzi

Jeśli nie będzie waszego roweru – musicie poczekać, aż wróci z wcześniejszej sesji testowej. W moim przypadku właśnie tak było. Zarezerwowany przeze mnie rower „okupował” ktoś przez dwie sesje. Nie chcąc zbyt długo czekać zdecydowałem się na inny. Dostałem model: Kross Soil 2.0. Posiadał on pełną amortyzację – na czym mi najbardziej zależało.

Kross Test Tour 2017 w Łodzi

Czas start – Jarząbki na końcu!

Po dopełnieniu formalności i wybraniu roweru można wybrać się na przejazd, ale niestety nie samodzielny. Wybieracie się na ok. 45-minutową jazdę z przewodnikami. Jeden z przodu grupy, a drugi ją zamykający. No i właśnie… W końcu udało się ruszyć, jadę za resztą grupy dość szybkim tempem i po parudziesięciu metrach patrzę, że Sonia pedałuje w tempie turystycznym. Myślę: „To sobie pojeździłem”.

[Sonia: echm, echm… Test rowerowy to nie rekreacyjne pedałowanie. Serio! Kiedy dowiedziałam się, że Adam zapisał nas na testy, w głowie pojawiły mi się piękne sceny, w których jedziemy i widzimy malownicze krajobrazy etc. Wspólna 45 minutowa wycieczka na łonie natury. Super! NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Uczestnicy testu to amatorzy-zawodowcy. I jak to mężczyźni – rywalizacja czy wyścigi są na pierwszym miejscu. Widząc to zwolniłam i zostałam przy swojej wersji, gdzie mogłam skupić się na tym co mnie otacza, a nie na czasie przejazdu. 🙂]

Dziewczyna na rowerze

Jechał z nami bardzo sympatyczny przewodnik, który zamykał grupę. Dostosował się do naszego tempa (a raczej Sonii 😛 ). W międzyczasie mogliśmy sobie z nim porozmawiać o rowerach. Ponieważ straciliśmy z oczu grupę szarżujących mężczyzn jechaliśmy zmienioną trasą. Dzięki temu, że zgubiliśmy pozostałych uczestników dostaliśmy 10 minut swobodnej jazdy. Takie przywileje nie zdarzają się zbyt często 🙂

Podsumowanie naszej jazdy

Pomimo tego, że nie mogłem wykrzesać wszystkich możliwości z modelu Kross Soil 2.0, to jestem zadowolony z całej przejażdżki. Rower z kompletną amortyzacją sprawował się bardzo dobrze. Na leśnych szlakach, zjazdach, podjazdach czy wertepach – nie mam większych zarzutów.

[Sonia: Kross Moon 1.0 jest rzeczywiście bardzo fajną zabawką. Jedna uwaga. Dla kobiet drobnych, mających jakieś 160 cm wzrostu jest to jednak za masywny pojazd. Na wertepach pracują nie tylko nogi, ale również ramiona. Kierownica w takim modelu jest dla kobiety zbyt szeroko rozłożona przez co utrudnia jazdę. Podejrzewam, że gdyby nie nasze regularne treningi wyszłabym po tej przejażdżce z dokuczliwymi zakwasami.]

Rowery na Kross Test Tour 2017 w Łodzi

Jedynym minusem całej imprezy rowerowej był mały chaos. Rowery nie zawsze są oddawane na czas po kolejnych sesjach jazdy, występują „obsuwy” czasowe, a dodatkowo brakowało serwisantów (jeden kompetentny to zdecydowanie za mało).

W najbliższym czasie szykujemy się jeszcze na testy rowerów marki Merida. Na to wydarzenie wybraliśmy sobie modele za łączną sumę, uwaga… ponad 40 tys. złotych!! Choć powiem wam, że wolałbym kupić za tę kwotę samochód niż rower 😉 Będzie więc grubo, ale o tym w kolejnej relacji z testów 😉

Zapisz