Morze Czarne w Batumi

Kicz i Hawana – Batumi na tapecie

Z Kutaisi mieliśmy jechać bezpośrednio do Achalcyche. Po sprawdzeniu pogody postanowiliśmy jednak zmienić plany i wybrać się do Batumi, w którym była lepsza pogoda. I choć zazwyczaj wyjeżdżamy z konkretnym planem podróży, którego staramy się trzymać, to czasem warto zmienić strategię. W ten sposób zahaczyliśmy o miasto, które przez większość turystów nazywane jest kiczowatym.

W Kutaisi jest tylko jedno miejsce, z którego odjeżdżają wszystkie marszrutki i znajduje się ono w centrum miasta przy McDonalds’ie. Prawdę mówiąc problemów ze znalezieniem transportu nie mieliśmy żadnych. Praktycznie przeładowaliśmy się z jednej marszrutki do drugiej i byliśmy już w trasie. Za bilet zapłaciliśmy około 10 lari od osoby.

Centrum miasta Batumi

A Batumi to rzeczywiście dość dziwaczny twór. Nie nazwalibyśmy go jednak kiczowatym. Porównując Batumi do naszych polskich nadmorskich miejscowości powiedzielibyśmy, że kicz charakteryzuje te drugie. Batumi z kolei jest po prostu specyficzne, ciągle rozwijające się, ale i zaskakujące.

Będąc w tym mieście na pewno zajdziecie na promenadę, która naprawdę sprzyja nadmorskim spacerom. Co jak co, ale posadzenie palm (jeden z naszych followersów na Instagramie powiedział, że wyglądają jak olbrzymie ananasy 🙂 ) i innej roślinności dodaje uroku i takiego… spokoju. Do tego szum fal i słoneczko. Czy trzeba czegoś więcej?

Promenada w Batumi

Nie jesteśmy jednak miłośnikami samej plaży w Batumi, która, jak przystało na Morze Czarne, jest ciemna i bardzo kamienista. Warto jednak podkreślić, że widok na morzy i góry jednocześnie zbił nas z nóg. Obojgu z nas przypadł on bardzo do gustu.

Plaża w BatumiWidok na morze i góry w Batumi

Prawdą jest, że nad promenadą znajdują się dość dziwne „pomniki”, które generalnie w ogóle nie są związane z miastem, ale umówmy się. Nadmorskie kurorty zapewniają turystom ogrom atrakcji, które nie koniecznie są powiązane z charakterem regionu. Liczy się zabawa, śmiech i radość, bo tylko wtedy turyści będą chcieli do tego miejsca wracać lub polecać je innym. I ta zasada sprawdza się wszędzie – Batumi nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem.

Pomnik w Batumi w Gruzjibuty nike w Batumi w Gruzji

My jednak do Batumi nie przyjechaliśmy dla morza czy też starcia z miejskim kiczem. Chcieliśmy przede wszystkim zobaczyć stare uliczki, które budowane były na wzór tych, znajdujących się na Hawanie. I rzeczywiście, spacerując ulicami widać pewne podobieństwo. Dziś nie jest już one tak widoczne jak kiedyś, ale jeśli przeglądaliście stare zdjęcia Batumi to rzeczywiście budownictwo czy też sam klimat był bardzo podobny.

Hawana w BatumiHawańska architektura w Batumi

Stare Batumi

fot. archives-ajara.gov.ge

Oprócz hawańskich uliczek warto udać się do dzielnicy tureckiej. To było nawet dość fascynujące dla nas przeżycie. Czemu? Bo wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy, aby poczuć zupełnie inny klimat. Spacerując słyszeliśmy głośne rozmowy w lokalnych barach czy herbaciarniach prowadzone w języku tureckim. I niby to dalej była Gruzja, ale Turcy stworzyli sobie swój mały świat, który współgrał z resztą miasta. Ponadto zawitaliśmy (właśnie w tej dzielnicy) do tureckiego meczetu, który pochodzi z połowy XIX wieku.

Meczet w BatumiMeczet w Batumi w GruzjiŁaźnia w Meczecie w Batumi

To również w tym mieście możecie poznać prawdziwą legendę o Argonautach i Jazonie, którzy udali się po złote runo. Czy wiecie, że zawitali oni do miejscowości, która nazywała się Kolchida, a jej stolicą było miasto Aja (dzisiejsze Kutaisi)? Grecy rzeczywiście dopłynęli do Gruzji po złote runo, ale nie do końca było ono takie złote, jak nam je przedstawiono. Gruzińscy górale wrzucali owcze skóry do strumieni, w których okruszki złota osiadały na runie. Dziś można powiedzieć, że ówcześni Grecy przybyli do Kolchidy po złoto lub sam sposób jego wydobycia. A złote runo jest w tym przypadku symbolem pomysłowości lokalsów. Ach! Jak my lubimy takie ciekawostki!!! <3

Argo Argonauci Pomnik złote runo w Batumi

Wracając wieczorem do domu mieliśmy okazję przyglądać się pokazowi tutejszej fontanny. Jeśli wybieracie się wiosną lub latem do Batumi to pokazy są organizowane codziennie od godziny 20.

Fontanna w Batumi

My w Batumi spędziliśmy trochę ponad dobę i szczerze mówiąc tyle czasu na zwiedzanie samego miasta naprawdę wystarczy. Jeśli zamierzacie do tego kąpać się w morzu, to podejrzewamy, że może być go wtedy za mało, ale każdy ma swoje priorytety i prioryteciki.

Do Batumi na pewno warto zawitać, chociażby po to, aby się całkowicie zrelaksować i wypocząć przed kolejnym aktywnym zwiedzaniem. Nam pobyt w tym mieście dał kolejnego kopa do działania, dzięki czemu aktywne tempo zwiedzania kolejnych regionów Gruzji nie straciło u nas na sile.