Skalne miasto Wardzia - widok

Chertwisi, Vanis Kvabebi i skalne miasto Wardzia

Warto zacząć wszystko od początku, a właściwie od cytatu: „Jak nie pojedziemy do Wardzi, to z Gruzji żywy nie wrócisz” Tak, tak – to się nazywa zastraszanie męża. 😊 Nie było innego wyboru, po zwiedzeniu Rabati w Achalciche zdecydowaliśmy się zobaczyć Wardzię.

Mieliśmy całkiem spore szczęście, ponieważ zbyt długo kierowcy nie szukaliśmy. Okazało się, że mąż naszej gospodyni, Jasmin, jest taksówkarzem i może zabrać nas na wycieczkę. Zaproponowali nam atrakcyjną cenę i po prostu nie mogliśmy powiedzieć nie. Za 50 lari, po smacznym i sytym śniadaniu wsiedliśmy do czarnego BMW Andrieja i udaliśmy się w drogę. Andriej to człowiek bardzo opanowany, ale z dużą dawką humoru oraz serdeczności. Dla Jarząbków idealny kompan do podróży.

twierdza Chertwisi
Po drodze nasz kierowca zatrzymał się również w takim miejscu jak twierdza Chertwisi, której budowę rozpoczęto już w II wieku przed naszą erą. Jedna z legend głosi, że budowla ostatecznie została zniszczona przez samego Aleksandra Wielkiego. Smutne jest to, że sama twierdza stoi dziś na niewielkim wniesieniu i niszczeje. Co po części ma swój urok, ale z drugiej strony: czy warto tracić taki zabytek?

wnętrze twierdzy Chertwisispacer po twierdzy Chertwisi
Przed samą Wardzią Andriej zabrał nas jeszcze do nieco mniejszego skalnego miasta, w którym na co dzień żyje pustelnik. Mowa oczywiście o Vanis Kvabebi, która pochodzi z VIII wieku i do której podejście jest dość męczące. Na potwierdzenie tego wystarczy chyba dodać, że w pewnym momencie szliśmy tak pochyleni do przodu (droga pochylona była o jakieś 45 stopni), że zastanawialiśmy się, czy nie lepiej będzie iść na czworaka, bo w sumie już w takiej pozycji idziemy. Niby nie jest to długi odcinek, ale zanim doszliśmy pod samo skalne miasto, to ze zmęczenia chcieliśmy już wracać. Ale Jarząbki się nie poddają! 😊

skalne miasto Vanis KvabebiVanis KvabebiVanis KvabebiVanis Kvabebi
Na samym końcu dotarliśmy do upragnionego celu, czyli Wardzi. Zostaliśmy podwiezieni przez Andrieja pod samą kasę i po kupieniu biletów (10 lari od osoby) można było udać się na zwiedzanie. Choć już sam przejazd i widok z samochodu robił wrażenie. A jeśli ktoś potrafi sobie wyobrazić, że przed trzęsieniem ziemi – przez które miasto zostało odkryte światu – Wardzia była jeszcze większa, to człowiek zaczyna doceniać pracowitość ludzkich rąk. Tak, tak – Wardzia to praca ludzi. Wydrążenie komnat, stworzenie sieci kanałów – to wszystko stworzył człowiek i swoje prace rozpoczął pod koniec XII wieku. Wyobrażacie sobie tę mozolną robotę?

skalne miasto Wardzia

Dziś znaczna część ówczesnej spuścizny została zniszczona przez wcześniej wspomniane trzęsienie ziemi. Jednak fenomenalnym jest to, że turystom umożliwia się eksplorowanie ogromnej ilości dziur, szczelin, komnat (około 300) itd.

skalne miasto Wardzia w GruzjiJama w Wardzi

Jeśli ktoś z Was uważa, że skalne miasto Wardzia to takie hop siup, to jest w ogromnym błędzie. Nam zwiedzanie zajęło jakieś 2 godziny. Co prawda nie spieszyliśmy się zbytnio, ale też z czasem zaczęliśmy pomijać niektóre komnaty, które podobne były do tych wcześniejszych. Na upartego, jeśli ktoś chce zobaczyć wszystko, spędzić tam może i pół dnia.

komnata wardzia w gruzjiMaozaika w Wardzi

Wiecie jak to jest z parami, które są ze sobą długo i czasem wystarczy tylko spojrzenie, aby wiedzieć, co sądzi lub myśli druga osoba. Tak było w naszym przypadku, kiedy z Wardzi wracaliśmy. Wystarczyło spojrzenie i oboje wiedzieliśmy, że skalne miasto położone niedaleko Achalciche powinno znaleźć się na każdej liście „must see w Gruzji”. Dlatego oboje ogromnie cieszymy się, że zawędrowaliśmy właśnie tutaj. Choć prawda jest taka, że Wardzie obejrzeliśmy dzięki szantażom Soni 😊 Ale dzięki jej upartości mogliśmy poznać naprawdę fenomenalne miejsce.

Zapisz

Zapisz